"ŚMIESZNY STARUSZEK" SZTUKA TADEUSZA RÓŻEWICZA
 

Tadeusz Różewicz jest wielkim, oryginalnym fenomenem literackim: to poeta, dramaturg, prozaik, scenarzysta.
Najtrafniej ujął to Stanisław Grochowiak pisząc: "Po wojnie nad Polską przeszła kometa poezji. Głową komety był Różewicz, reszta to ogon". W hierarchii twórców poezji polskiej XX i XXI wieku autor "Niepokoju" stawiany jest razem z Czesławem Miłoszem na najwyższym miejscu.

W sobotę 28.02.2009 w piwnicy "Takt" Polonia austriacka mogła zetknąć się z Tadeuszem Różewiczem jako dramaturgiem.
Sztuka "Śmieszny staruszek" powstała w 1963 roku. W Wiedniu zobaczyliśmy ją w wykonaniu aktora Teatru Ludowego w Krakowie, Stanisława Bernego, w reżyserii Jakuba Porcariego.

Czy "Śmieszny staruszek" jest śmieszny? Po reakcji publiczności należy sadzić, że nawet bardzo. Jest to jednak tragikomedia, w której padają pytania o granice naszej tolerancji, o ludzką samotność i wyalienowanie.
Niektórzy krytycy uważali, że jedynym punktem odniesienia w tej sztuce jest patologia. Ale czy Staruszek, nawiązując kontakty z dziećmi czy zbierając lalki, szukał w ten sposób ujścia swoich erotycznych instynktów?
Życie Staruszka jest tak niepodobne do powszechnie przyjętego wzorca, że w ludziach żyjących według szablonów, w ludziach, którzy niekiedy przypominają lalki ze zbiorów Staruszka, wzbudza to niepokój, podejrzliwość i agresję.
Takiemu człowiekowi można bezkarnie zarzucić każde bezeceństwo, można go o wszystko oskarżyć.
A może "patologia" Staruszka to rezultat plotkarskiej fantazji bliźnich, szczelnie dopasowanych do życiowych szablonów, którzy potępią każde od nich odchylenie?

W takim kontekście będzie to dramat samotności, a nie dewiacji. Staruszek monologuje o zalewie liczb, o statystykach, o odejściu od tradycji, wreszcie o tak przejmującej ( mimo rosnącego zaludnienia ) samotności. W tym momencie warto podkreślić, że ważny problem, który tak naprawdę po latach dostrzegamy w tej sztuce to problem tzw. trzeciego wieku. Tempo współczesnego świata jest często szokujące dla starszego pokolenia, które nie nadąża za wieloma zmianami cywilizacyjnymi. Staruszek usiłuje się przed tym bronić, uciekając w swój hermetyczny świat.

Staruszek kończąc swój monolog stwierdza:

Nie było mi danem założyć gniazda rodzinnego, nie pozwoliła
również Opatrzność, abym wprowadził pod dach kobietę,
towarzyszkę życia, kapłankę domowego ogniska. A przecież
w każdym z nas drzemie instynkt, który każe nam przedłużać
gatunek ludzki na tym padole, zabiegać koło budowania gniazdka.


Staruszek w głębi duszy tęsknił więc do innego życia, a jego brak kompensował sobie drobnymi słabostkami, jak rurki z kremem czy kolekcja lalek. W pewnym momencie stał się bezbronny wobec życia, jego lęki się wzmocniły, gdyż był zmuszony do walki nie tylko z zarzutami małych dziewczynek, ale i otaczającego go świata.

To ważne, że mamy okazję przeżyć w Wiedniu takie wieczory i takie wzruszenia, których dostarczyć może kontakt z wielkimi twórcami.

POLONIKA (H.I.)

.